WiedzaSocial media
Social media
Tydzień postów w 15 minut — jak prowadzimy media społecznościowe kilku marek
Prowadzimy profile sklepu z wyrobami medycznymi, szkoły nurkowania i własnej firmy. Każda marka ma inną publiczność i inne przepisy, a czasu na posty jest mało. Opisujemy, jak ułożyliśmy pracę tak, żeby człowiek decydował, a nie przepisywał — i czego nauczyły nas pierwsze tygodnie.
Punkt wyjścia: trzy marki, trzy różne światy
Sklep z wyposażeniem gabinetów nie może reklamować wyrobów medycznych tak samo jak sklep z kocami — część produktów wolno publicznie pokazać tylko katalogowo. Szkoła nurkowania mówi do ludzi, którzy dopiero myślą o pierwszym zejściu pod wodę. Firma usługowa — do właścicieli sklepów. Do tego Facebook, Instagram, LinkedIn i Threads, każdy z innym formatem.
Gotowe narzędzia do planowania postów dobrze wysyłają posty o zadanej godzinie, ale nie pilnują, co w nich jest. Dlatego zbudowaliśmy własne Centrum Obsługi Socialmediów — jedno miejsce na plan, treść, kontrolę i akceptację.
Jak to działa
1. Najpierw strategia marki
Zanim powstanie pierwszy post, kreator marki prowadzi przez ankietę: kim są klienci, o czym mówimy, jakim tonem, czego unikamy i kto odpowiada za reklamę. Z tego powstaje strategia marki — i to ona, a nie pomysł z sufitu, wyznacza tematy kolejnych postów. Bez zaakceptowanej strategii Centrum nie obsługuje marki.
2. Dwie ścieżki: z notatek albo w pełni automatycznie
Na ścieżce „z notatek” człowiek wrzuca kilka zdań — co się wydarzyło, co chce pokazać — a asystent pisze z nich szkic posta. Fakty biorą się tylko z notatki, strategii i zapisanych wcześniej ustaleń; czego asystent nie wie, o to pyta. Na ścieżce automatycznej asystent sam proponuje tematy według strategii, pisze posty i układa plan tygodnia.
3. Każdy post sprawdzany, zanim zobaczy go człowiek
Ponad 20 reguł sprawdza każdy post automatycznie: od linków i długości tekstu po prawo reklamy wyrobów medycznych i zasadę, że dzieci nigdy nie pokazujemy z twarzą. Do tego strażnik — model, który czyta post razem z księgą uwag marki i podpowiada, co poprawić. Strażnik doradza, nie blokuje: decyzja zostaje przy człowieku.
4. Akceptacja, która coś znaczy
Akceptacja dotyczy konkretnej treści. Jeśli po akceptacji ktoś zmieni choćby słowo, post wraca do akceptacji. Dzięki temu „zatwierdzone” zawsze znaczy „zatwierdzone w tej wersji”.
5. Tydzień w 15 minut
Raz w tygodniu jeden ekran na markę: grafiki do wyboru, posty do akceptacji, plan, puste dni i liczby z poprzedniego tygodnia. Posty bez uwag kontroli można zaakceptować hurtem — zaznaczasz i klikasz raz. Resztę otwierasz pojedynczo.
Czego nauczyły nas pierwsze tygodnie
- „Nie wiem” to nie zero. LinkedIn nie podaje nam liczb przez API, więc wpisujemy je ręcznie. Puste pole znaczy „nie odczytano”, a nie „zero wyświetleń” — inaczej tygodniowe podsumowanie kłamałoby w dół.
- Grafika też jest reklamą. Przy wyrobach medycznych obowiązują reguły także dla obrazu, nie tylko dla tekstu — dlatego kontrola patrzy na cały post.
Dla kogo taki sposób pracy
Dla firm, które chcą publikować regularnie, ale nie mają na to codziennie godziny — i dla tych, w których każdy post musi zatwierdzić właściciel albo ktoś odpowiedzialny za zgodność z przepisami. Więcej o samym systemie: Centrum Obsługi Socialmediów. O tym, jak prowadzimy profile za klientów: obsługa mediów społecznościowych.
Nota redakcyjna Treść przygotowana z pomocą narzędzi AI, sprawdzona przez autora — Jacek Iwaszkiewicz.