WiedzaSystemy sprzedaży
Systemy sprzedaży
Własny panel sprzedaży zamiast zaplecza WooCommerce — kiedy to się opłaca
WooCommerce dobrze sprzedaje, ale jego zaplecze nie jest zbudowane do pracy z ofertami kilku hurtowni, wycenami dla firm i decyzjami o każdym zamówieniu. Opisujemy, dlaczego obok sklepu gabinetu.pl powstał osobny panel sprzedaży i co zmienił w codziennej pracy.
Punkt wyjścia: kilka zakładek na jedną sprawę
Żeby przyjąć jedno zamówienie od firmy, trzeba było sprawdzić klienta, dostępność u dostawcy, cenę zakupu, wystawić fakturę, wpisać numer przesyłki i odpisać na maila. W zapleczu sklepu oznaczało to kilka ekranów, z których każdy ładuje się sekundę, plus arkusz i skrzynka pocztowa. Przy kilku tysiącach produktów od kilku hurtowni ta praca nie skalowała się.
Co zbudowaliśmy
1. Osobny adres, osobne logowanie
Panel stoi pod własnym adresem, z logowaniem hasłem i kodem jednorazowym z aplikacji w telefonie. Zaufane urządzenie można zapamiętać na 30 dni. Sklep i panel korzystają z tych samych danych, ale panel nie ładuje całego WordPressa — dlatego jest szybki.
2. Ekrany ułożone pod sprawy, nie pod tabele
Pulpit pokazuje to, co wymaga ręki dziś: zamówienia do przyjęcia, sprawy do decyzji, reklamacje z terminem. Karta produktu zbiera oferty wszystkich hurtowni, cenę zakupu, marżę i dostępność. Karta zamówienia — decyzję o przyjęciu, fakturę, list przewozowy i status. Do tego konta firm, wyceny koszyków, reklamacje jako sprawy z historią i analityka marży z eksportem do Excela.
3. Najpierw podgląd skutku, potem zapis
Każda zmiana — cena, decyzja o zamówieniu, faktura — najpierw pokazuje, co się stanie: jaka będzie nowa cena, jaki mail dostanie klient, jak będzie wyglądać faktura. Dopiero potem jest przycisk zapisu. Zapis idzie tą samą funkcją co w zapleczu sklepu, więc nie ma dwóch różnych dróg do tej samej zmiany.
4. Każda zmiana ma autora i ślad
Każdy zapis trafia do dziennika: kto, kiedy, co było, co jest. Większe zmiany da się cofnąć.
5. Asystent AI w panelu
W panelu działa ten sam czat AI, który na stronie odpowiada klientom — tutaj pomaga osobie, która pracuje w panelu: podpowiada, gdzie co znaleźć i jak załatwić sprawę krok po kroku.
- otwarcie pulpitu panelu
- 0,06–0,09 s
- ekranów w panelu
- ok. 27
- logowanie
- hasło + kod
zaplecze tego samego sklepu: 0,5–1,1 s
od zamówień po analitykę marży
urządzenie zaufane na 30 dni
Czego nauczyło nas przenoszenie pracy z zaplecza do panelu
- „Nie wiem” to nie zero. Gdy panel nie może czegoś odczytać, pokazuje „nie wiem”, a nie „0”. Zero na ekranie sprzedaży to informacja — fałszywe zero to błędna decyzja.
- Jedna funkcja, dwa wejścia. Stara, osobna formuła ceny w zapleczu liczyła inaczej niż silnik cen — różnica wyszła na prawie wszystkich pozycjach. Dlatego dziś zmiana ceny z panelu i z zaplecza sklepu idzie tą samą funkcją.
- Przenoś po kawałku. Panel rósł ekranami: najpierw podgląd danych, potem zapisy, potem zamówienia i faktury. W każdej chwili dało się wrócić do starego zaplecza.
Kiedy własny panel się opłaca, a kiedy nie
- Opłaca się, gdy sprzedajesz od kilku dostawców, obsługujesz firmy z wycenami i fakturami, a ta sama sprawa wymaga dziś kilku zakładek i arkusza.
- Nie opłaca się, gdy masz kilkadziesiąt produktów od jednego dostawcy i kilka zamówień w tygodniu — wtedy wystarczy dobrze ustawione zaplecze sklepu.
Więcej o panelu, który zbudowaliśmy: własny panel sprzedaży (CRM).
Nota redakcyjna Treść przygotowana z pomocą narzędzi AI, sprawdzona przez autora — Jacek Iwaszkiewicz.